Przejdź do treści

Dlaczego co roku idę na pielgrzymkę pieszą?

W tym roku byłam dwudziesty czwarty raz. Pierwszy raz wyruszyłam w 1992 roku z Pieszą Pielgrzymką Mogilską, pod opieką Ojców Cystersów. Z Mogilską byłam 4 razy. Atmosfery, które panowały na tych pielgrzymkach, nigdy nie zapomnę. Był ogromny trud nie było tyle wygód, które są obecnie. Wszystkie noclegi były w stodołach, w grupach po około 20 osób (same kobiety i dziewczęta, mężczyźni i chłopcy w innych stodołach).Przez całą pielgrzymkę to same osoby. Nie wiem jak to się działo, ale byliśmy idalnie dopasowani, byliśmy jak grupa znających się od lat przyjaciół, byliśmy jak rodzina. Pomagaliśmy, sobie wzajemnie, panowała życzliwość, serdeczność, byliśmy niesamowicie radośni i szczęśliwi, było mnóstwo śmiechu, Nikomu nie przeszkadzały biegająca pomiędzy bagażami mysz, czy też krowa ziewająca obok w oborze, a mycie w małej misce (którą obowiązkowo trzeba było mieć), nie rzadko zimnej, zaczerpniętej ze studni wody, było uciechą, zabawą, też ulgą dla zmęczonych nóg. W każdy wieczór przy stodołach w grupach, śpiewaliśmy apel, pieśni i odmawialiśmy dziesiątek różanica, za gospodarzy, którzy gościli w swoich gospodarstwach.

Wysłano Na pielgrzymkach Mogilskich największym grzechem był brak posłuszeństwa, dlatego wszyscy staraliśmy się być zdyscyplinowani i zawsze był porządek. Każdy dzień marszu rozpoczynał się pacierzem, następnie godzinki, śpiewaliśmy bardzo dużo pieśni, codziennie 3 części różańca (w tedy nie było tajemnic światła) w godzinach popołudniowych śpiewaliśmy nieszpory, w piątek odprawiane były Drogi Krzyżowe. Przyznacie, że kiedyś dni były zdecydowanie dłuższe. Dla mnie ogromną radością było słuchanie, a później śpiewanie pieśni oazowych, bardzo podobało mi się, że można śpiewać modlitwę różańcową. Kiedy zaczełam pielgrzymować z Pieszą Pielgrzymką Krakowską nie mogłam odnaleść ducha, tamtej atmosfery, która panowała w pielgrzymkach Mogilskich. Ciągle porównywałam. Mogilską z Krakowską – było inaczej. Nie zniechęcałam się, z roku rok wszystko się zmieniało, poznałam pielgrzymów parafii, (Teraz jesteśmy paczką” starych pątrzików) jest dobrze. Przyznaję, że sama zmieniałam się, dostrzegłam wiele dobra, zrozumiałam jaki to ogromny wysiłek zorganizowania pielgrzymki, że jest to staranie wielu ludzi. Pielgrzymka jest czasem umocnienia, czasem refleksji nad sobą, jest dobrą lekcją w kontaktach z ludźmi.

Wysłano Po latach, pielgrzymka dla mnie jest szczególnym czasem dziękczynienia Panu Bogu i ludziom, których na mojej drodze postawił. Chociaż w moim życiu nie wydarzyło się nic spektakularnego, to wiem,że MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA czuwa nade mną, nad moją rodziną, nad tymi których powierzam w modlitwach. Mam świadomość że kocham JĄ, że jest najlepszą MATKĄ. Wierzę, że każda modlitwa, każdy trud pielgrzymi jest zapisany w JEJ MATCZYNYM SERCU, a PAN BÓG błogosławi, a WOLA BOŻA niech się dzieje.

Pozdrawiam wszystkich organizatorów, opiekunów, kapłanów i pielgrzymów Halina.